Normalny nudny dzień w pracy. Moja monotonia mnie już denerwuje, bo nie mam na nic czasu. Jak nie nauka na studia, a to praca. Jest tak już kilka lat, a konkretniej to trzy i pół. Dzisiejszego wieczoru wracam jak na siebie dosyć wcześnie do mieszkania. W kuchni była moja cudowna dziewczyna, do której się od razu przytulam.
-Witaj, skarbie...- mruczę w jej szyję i całuje. Ona się jak zawsze lekko uśmiecha i głaszcze moje włosy.
-Hej, Sofii. Jak w pracy? - codzienne pytanie
-Nic nowego... tłumy ludzi w barze. ale dziś akurat mnie wzięli na zmywak. -nie przepadam za tym bo moja skóra robi się sucha i szorstka od płynu do mycia naczyń. Chcąc się zrelaksować, dokuczam Swietłanie. Ona przeważnie się tak uroczo denerwuje, co bardzo lubię. Przypominam sobie jak poznałyśmy się w jakimś klubie cztery lata temu. Patrzyła się na mnie jak tańczę i sama dołączyła, do tej pory pamiętam jak agresywnie w kiblu walczyłyśmy o dominacje na języki.
-Idź się ogarnij, zjemy kolacje i spać. Jutro mamy wolne i chce być cały dzień z tobą - mówi dając mi całusa w czoło. Ja poszłam wziąć szybki prysznic, a potem poszłam do naszej sypialni by się ubrać. gdy grzebałam w bieliźnie znalazłam coś dziwnego. Masze ciuchy są razem ale wiem co jest której. Zakładam bokserki i bokserkę. Grzebię dalej i stoję jak wryta. To jest test ciążowy. Co on tu robi... mam pustkę w głowie. Nie przypominam sobie byśmy o dziecku gadały. Bo mamy, co mamy, czyli nie wielkie mieszkanie i pracę, z której czami jest wyżyć, ale dajemy sobie rade. Siadam na łóżku i drapię się po karku. Ten test jest pozytywny jak pokazują dwie kreski. Byłam tak zdezorientowana, że poszłam z nim do dziewczyny.
-Kochanie? Kochanie możesz mi wyjaśnić co to jest?! - zaczynam trochę podnosić głos bo robię się zła. Ona mnie zdradziła? Takie pytanie krąży mi po głowie.
-No test ciążowy... - mówi nie pewnie
-To akurat wiem i to bardzo dobrze, ale czemu on był w szafce z bielizną i czemu jest pozytywny?!-naciskam dalej. To nie daje mi spokoju.
-No bo wiesz... - świetnie będzie kłamać. Znam jej "No bo wiesz..." Jakoś wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale teraz to mnie to irytuje. Mam ochotę jej strzelić w twarz, ale nigdy w życiu na nikogo nie podniosłam ręki, nie licząc samoobrony - Ten test jest Anastazji... - zaczynam się trząść ze złości i we, że musi już przestać kłamać bo mnie wyprowadzi z równowagi i zacznę krzyczeć.
-Mów prawdę... - mruczę przez zęby
-Jest mój... - obraca głowę - Ja nie chciałam, to samo wyszło...
-Jak samo wyszło!!! Zdradziłaś mnie! - wybucham. Ona się trzęsie z moich krzyków - Z kim!?
-Pamiętasz tego chłopaka, z mojej uczelni... - Nadal nie chce na mnie patrzeć w moje oczy bo wie, że znajdzie tam huragan złości.
-Max?! Z tym dupkiem! - zaciskam rękę w pięść - On przecież nie jest materiałem na ojca Swietłana.
-Byłam pijana tak! Bo ciebie nie ma większość czasu i poszłam z koleżankami do klubu się zabawiać. Upiłam się i on mnie zabrał do siebie. Zaspokoił moje żądania, ale nie sądziłam, że zajdę w ciąże! - zaczyna płakać i krzyczeć. Ja już mam ciekną granice by jej nie uderzyć. Wściekła poszłam się ubrać. Wzięłam klucze, portfel, telefon. Założyłam kurtkę dżinsową i buty.
-Gdzie idziesz?- pyta smutna
-Nie twoja sprawa... spakuj się i wynoś się... Nie mam zamiaru wychować dziecka tego faceta. - warczę i zatrzaskuje za sobą drzwi. Poszłam do najbliższego baru by się upić. Byłam taka wściekła, że alkohol nie działał. Do mnie przysiadł się jakiś mężczyzna. Jest dobrze zbudowany widać to opiętej kurtce skórzanej. Położyłam głowę na blacie baru i jęczę zła.
-Zły dzień? - odzywa się przybysz
-Wręcz chujowy wieczór... - mruczę - Barman jeszcze raz whisky z lodem... - Mówię i gdy mam zapłacić kasę kładzie facet obok - Dzięki, ale mnie jeszcze stać... - odzywam się i obracam w jego kierunku.
-No to zostaw sobie na coś innego - on obraca się w moim kierunku. oglądam uważnie jego twarz, ma kilku dniowy zarost i podkrążone oczy, ale jest młody. Strzelam że ma trzydzieści pięć, sześć lat. Jego oczy są bursztynowe oczy, które wręcz świecą w ciemność. ma czarną koszule co dziwnie nie pasuje do kurtki, ale zarazem jest to interesujące.
-Niech ci będzie... - jestem typem osoby uważnej więc jak zawsze chce iść na imprezie do kibla to wypijam trunek do końca by mi nie wrzucili tabletki gwałtu. Biorę moje whisky i sączę. Jak zawsze gorzkie i ostre. Nawet po kilku minutach między tym facetem zaczęła się rozmowa o byle czym i tak dowiedziałam się, że ma imię Markus i jak dobrze obstawiałam miał trzydzieści pięć lat.
-To czemu masz taki chujowy wieczór? - pyta
-Dziewczyna mnie zdradziła... - mruczę już pijana. Alkohol nie dawno zaczął dawać o sobie znak - Z jakimś Maksem i ona ma jego dziecko w brzuchu! - wale o blat - Kurwa! Kochałam ją, a ona mnie zdradziła! - warczę zła.
-No to źle... - mruczy też pijany Markus.
-Mówiłam, że chujowy
-To czekaj jesteś lesbą? - spogląda na mnie
-Niee... jestem Bi... czyli jadę na dwa fronty... - mówię z moim zboczonym uśmiechem, który wywołuje alkohol. On też się uśmiecha i po jakimś czasie po prostu zasypiam głową na ladzie. Mam twardy sen, przez co nie czuje jak mnie, ktoś wynosi z lokalu.
8.04.2018
...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz