Zwykły poranek. Promienie słońca chciały mi dziś jak na złość wypalić powieki. Wstałem ospały, przetarłam ręką twarz by rozejrzeć się po mojej dużej sypialni. Poszedłem się załatwić i umyć. Dziś o ósmej ma przyjechać towar i muszę tego dopilnować by się zgadzał. Handel narkotykami i czasem bronią nie należy do prostych i przyjemnych zajęć jak pieprzenie się z dziwkami, które zaczynają mnie nudzić bo każda prawie podobna a techniki to już są takie same. Wyszedłem z łazienki do sypialni w samym ręczniku i przeszedłem do garderoby. Ubrałem się jak zawsze w czarny garnitur i takiego samego koloru koszulę. Gdy już byłem gotowy poszedłem coś na szybko zjeść do kuchni, gdzie już od dawna była Lorein. Starsza kobieta, która pracowała w tym domu jak jeszcze mój ojciec żył. Wychowywała mnie gdy też moja matka, została zabita w moje piąte urodziny. To była i jest dla mnie trauma.
-Witaj kochaniutki... - uśmiechnęła się do mnie dając mi na blat wyspy talerz z kanapkami, które szybko z niego zniknęły. Już miałem się z nią żegnać gdy jak zawsze mi powiedziała mi bym na siebie uważał. Na co tylko się uśmiechnąłem lekko pod nosem i przytaknąłem, że będę uważać.
-Witaj szefie. Towar jest w drodze. - powiedział Lucas, moja prawa ręka i najlepszy kumpel odkąd uratowałem jego i jego siostrę z trudnej sytuacji rodzinnej. Pomaga mi ogarnąć wszystko w naszej mafijnej rodzinie. Przejąłem ten interes po ojcu, było to dla mnie trudne, ale nie mogłem mu pokazać, że jestem miękki. Swojego pierwszego człowieka zabiłem w wieku szesnastu lat, a na dziwki już chodziłem rok później. Bardzo szybko tata mnie to wprowadził, ale musiał mieć kogoś kto po nim to przejmie, a że jestem jego synem to mi najbardziej ufał.
Dojechaliśmy na miejsce moim czarnym sportowym BMW. Weszliśmy do wielkiej hali i czekałem na towar. Gdy dostawca się łaskawie zjawił przeliczyłem wszystko dwa razy.
-Nie zgadza się! Gdzie jest kurwa dwa kilko kokainy?! - wrzasnąłem na mężczyznę i jego chłopaków. Darłem tak na nich ryj gdy jeden z moich ludzi nie przyprowadził dwóch złodziejaszków.
-Markus mamy ich. - powiedział mój człowiek i oddał mi dwie paczki po kilogram. Dostali po mordzie dla nauki. Tak to wszystkie interesy dobrze szły więc wieczorem mogłem mieć czas dla siebie. W willi przebrałem garnitur na luźne ciuchy zostawiając czarną koszulę. Na nią nałożyłem skórzana kurtkę i do tego dżinsy. Lucas zawiózł mnie do baru, który jest najtańszy i najlepszy. Do tego jest na moim terenie, więc mogę pić za free. Było już grubo po dwudziestej pierwszej no prawie była dwudziesta druga. Podszedłem do baru i zobaczyłem dziewczynę dwukolorowymi i długimi włosami. Usiadłem obok, ale nie zwracała na mnie uwagi. Widać było, że albo ciężki dzień w pracy miała lub po prostu okres. Jęknęła ze złości, wcześniej opierając czoło o blat.
-Zły dzień? - pytam by zagadać do atrakcyjnej kobiety. Jej kształtne ciało widać już było z daleka, a jak się podeszło bliżej to można było dojrzeć nie wiele ciemniejszą karnacje i zielone, jak szmaragd oczy, które mogły przypominać kocie.
-Wręcz chujowy wieczór... - odzywa się podnosząc głowę - Barman jeszcze raz whisky z lodem... - prosi o to mężczyznę za ladą. Nie podejrzewał bym, że kobiecie smakuje taki trunek. Przez to zaimponowała mi bardziej i postanawiam zapłacić za nią.
-Dzięki, ale mnie jeszcze stać... - obraca się w moim kierunku by na mnie spojrzeć.
-No to zostaw sobie na coś innego. - robię to samo co ona i przyglądam się jej. Jej bluzka jest opięta przez jej wielki naturalny biust. Jej oczy są hipnotyzujące, a jej uroda widać, że jest z latynoskich krajów. Jest młodsza ode mnie, ale widać że dużo przeżyła.
-Niech ci będzie...- odpowiada poprawiając się na siedzeniu. Napiła się i widać było, że jest mocne, ale nic sobie z tego nie zrobiła. Nasza rozmowa jakoś się potoczyła. Dowiedziałem się, że jest z Hiszpanii, że ma na imię Sofii z wiekiem było trudniej bo kazała sobie zgadywać, ale zgadłem za pierwszym razem.
-To czemu masz taki chujowy wieczór? - zapytałem po jakimś czasie już widać, że pijana dwudziestoczteroletniej dziewczyny obok mnie.
-Dziewczyna mnie zdradziła...- mruczy pijana - Z jakimś Maksem i ona ma jego dziecko w brzuchu! - uderza o blat i widać, że ma dużo siły w tym ciałku - Kurwa! Kochałam ją, a ona mnie zdradziła! - syczy przez zęby zła.
-No to źle... - mruczę tak samo pijany. Ja dużo nie potrzebuje, ale moje trunki od jej były kilka razy mocniejsze.
-Mówiłam, że chujowy.
-To czekaj jesteś lesbą? - patrzę na nią trochę z pod przymrożonych oczu
-Niee... jestem Bi... czyli jadę na dwa fronty... - uśmiecha się i porusza brwiami znajomy mi sposób i odwzajemniam ten uśmiech. Dużo czasu nie potrzebowałem i zasnęła. Pochrapywała na blacie, co najprawdopodobniej jest spowodowane, że ma trochę przekrzywiony nos. Zadzwoniłem do Lucasa by przyjechał co zrobił. Pijaną Sofii wziąłem ze sobą bo nie przepuszczę okazji stracić takiej szansy. Chłopak nawet się nie pytał tylko zawozi mnie do mieszkania. Trafiam jakoś do mojej sypialni, ale jest dosyć upity i obijam się z dziewczyną na rękach, co nie robiło na niej wrażenia bo ma mocny sen. Położyłem ją na moim łóżku. Rozebrałem siebie i potem ją. Została tylko w bokserkach. Przyglądałem się jej ciału i zauważyłem tatuaż na lewym ramieniu, ale byłem tak zmęczony, że zasnąłem przy niej, przyciągając do swojego umięśnionego ciała.
-Witaj kochaniutki... - uśmiechnęła się do mnie dając mi na blat wyspy talerz z kanapkami, które szybko z niego zniknęły. Już miałem się z nią żegnać gdy jak zawsze mi powiedziała mi bym na siebie uważał. Na co tylko się uśmiechnąłem lekko pod nosem i przytaknąłem, że będę uważać.
-Witaj szefie. Towar jest w drodze. - powiedział Lucas, moja prawa ręka i najlepszy kumpel odkąd uratowałem jego i jego siostrę z trudnej sytuacji rodzinnej. Pomaga mi ogarnąć wszystko w naszej mafijnej rodzinie. Przejąłem ten interes po ojcu, było to dla mnie trudne, ale nie mogłem mu pokazać, że jestem miękki. Swojego pierwszego człowieka zabiłem w wieku szesnastu lat, a na dziwki już chodziłem rok później. Bardzo szybko tata mnie to wprowadził, ale musiał mieć kogoś kto po nim to przejmie, a że jestem jego synem to mi najbardziej ufał.
Dojechaliśmy na miejsce moim czarnym sportowym BMW. Weszliśmy do wielkiej hali i czekałem na towar. Gdy dostawca się łaskawie zjawił przeliczyłem wszystko dwa razy.
-Nie zgadza się! Gdzie jest kurwa dwa kilko kokainy?! - wrzasnąłem na mężczyznę i jego chłopaków. Darłem tak na nich ryj gdy jeden z moich ludzi nie przyprowadził dwóch złodziejaszków.
-Markus mamy ich. - powiedział mój człowiek i oddał mi dwie paczki po kilogram. Dostali po mordzie dla nauki. Tak to wszystkie interesy dobrze szły więc wieczorem mogłem mieć czas dla siebie. W willi przebrałem garnitur na luźne ciuchy zostawiając czarną koszulę. Na nią nałożyłem skórzana kurtkę i do tego dżinsy. Lucas zawiózł mnie do baru, który jest najtańszy i najlepszy. Do tego jest na moim terenie, więc mogę pić za free. Było już grubo po dwudziestej pierwszej no prawie była dwudziesta druga. Podszedłem do baru i zobaczyłem dziewczynę dwukolorowymi i długimi włosami. Usiadłem obok, ale nie zwracała na mnie uwagi. Widać było, że albo ciężki dzień w pracy miała lub po prostu okres. Jęknęła ze złości, wcześniej opierając czoło o blat.
-Zły dzień? - pytam by zagadać do atrakcyjnej kobiety. Jej kształtne ciało widać już było z daleka, a jak się podeszło bliżej to można było dojrzeć nie wiele ciemniejszą karnacje i zielone, jak szmaragd oczy, które mogły przypominać kocie.
-Wręcz chujowy wieczór... - odzywa się podnosząc głowę - Barman jeszcze raz whisky z lodem... - prosi o to mężczyznę za ladą. Nie podejrzewał bym, że kobiecie smakuje taki trunek. Przez to zaimponowała mi bardziej i postanawiam zapłacić za nią.
-Dzięki, ale mnie jeszcze stać... - obraca się w moim kierunku by na mnie spojrzeć.
-No to zostaw sobie na coś innego. - robię to samo co ona i przyglądam się jej. Jej bluzka jest opięta przez jej wielki naturalny biust. Jej oczy są hipnotyzujące, a jej uroda widać, że jest z latynoskich krajów. Jest młodsza ode mnie, ale widać że dużo przeżyła.
-Niech ci będzie...- odpowiada poprawiając się na siedzeniu. Napiła się i widać było, że jest mocne, ale nic sobie z tego nie zrobiła. Nasza rozmowa jakoś się potoczyła. Dowiedziałem się, że jest z Hiszpanii, że ma na imię Sofii z wiekiem było trudniej bo kazała sobie zgadywać, ale zgadłem za pierwszym razem.
-To czemu masz taki chujowy wieczór? - zapytałem po jakimś czasie już widać, że pijana dwudziestoczteroletniej dziewczyny obok mnie.
-Dziewczyna mnie zdradziła...- mruczy pijana - Z jakimś Maksem i ona ma jego dziecko w brzuchu! - uderza o blat i widać, że ma dużo siły w tym ciałku - Kurwa! Kochałam ją, a ona mnie zdradziła! - syczy przez zęby zła.
-No to źle... - mruczę tak samo pijany. Ja dużo nie potrzebuje, ale moje trunki od jej były kilka razy mocniejsze.
-Mówiłam, że chujowy.
-To czekaj jesteś lesbą? - patrzę na nią trochę z pod przymrożonych oczu
-Niee... jestem Bi... czyli jadę na dwa fronty... - uśmiecha się i porusza brwiami znajomy mi sposób i odwzajemniam ten uśmiech. Dużo czasu nie potrzebowałem i zasnęła. Pochrapywała na blacie, co najprawdopodobniej jest spowodowane, że ma trochę przekrzywiony nos. Zadzwoniłem do Lucasa by przyjechał co zrobił. Pijaną Sofii wziąłem ze sobą bo nie przepuszczę okazji stracić takiej szansy. Chłopak nawet się nie pytał tylko zawozi mnie do mieszkania. Trafiam jakoś do mojej sypialni, ale jest dosyć upity i obijam się z dziewczyną na rękach, co nie robiło na niej wrażenia bo ma mocny sen. Położyłem ją na moim łóżku. Rozebrałem siebie i potem ją. Została tylko w bokserkach. Przyglądałem się jej ciału i zauważyłem tatuaż na lewym ramieniu, ale byłem tak zmęczony, że zasnąłem przy niej, przyciągając do swojego umięśnionego ciała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz