Menu

16.04.2018

... #4

Gdy otworzyłem oczy i zobaczyłem Sofii u mojego boku, to chciałem ją wycałować i zarazem przelecieć jeszcze w tym momencie, ale się powstrzymałem. Przygotowałem dla niej moja koszule i jakieś majtki, które przeważnie są jakiś prostytutek. Kazałem Lorein je wyprać, tak samo jak jej ubrania, które wręcz capiły alkoholem i potem. Wyjąłem jej rzeczy jak telefon, czy portfel na stolik nie daleko mojego łóżka. Była taka seksowna, śpiąc wtulona w moją kołdrę. Przed wyjściem przejechałem jeszcze ręką po jej zgrabnym biodrze.
Po moim wyjściu, miałem tylko telefon od Lorein, że dziewczyna się obudziła. Ja wtedy byłem w samochodzie, czekają na moich ludzi do towaru. Muszę zrobić sobie wolne do tych debili, bo mnie wykończą. Jak czegoś nie zgubią, to ukradną i są z tym same problemy. Za jakieś dwa tygodnie przyjeżdża mój wspólnik z Rosji i wyprawia na swój powrót wykwintny bankiet. Jak zawsze jestem na niego zaproszony, jako gość honorowy. Ale do tego wydarzenia mam jeszcze dużo czasu. Do późnej godziny albo odbierałem towar lub go sprzedawałem za o wiele wyższe stawki. Byłem zmęczony tym, ale świadomość zobaczenia Sofii od razu dodała mi sił. Wszedłem do willi z wielkim hukiem. Powiedziałem gosposi by zrobiła dla mnie i Sofii kolację. Poszedłem do niej na moje prywatne trzecie piętro nikomu tam nie wolno oprócz Lucasowi. Otworzyłem drzwi do mojego pokoju i ona tam leżała, na moim łóżku. Westchnąłem i do niej się przybliżyłem.
-Mm... Witaj Sofii..- wymruczałem w jej słodką szyje, co spowodowało, że dziewczyna skoczyła jak poparzona. Rozbawił mnie ten widok - Spokojnie to tylko ja. - nie powstrzymałem śmiechu. jeszcze jej mina. Rozkoszna zwierzyna. Zauważyłem, że chce wstać z łóżka i pójść sobie.
-To nie było śmieszne i chce wrócić do domu. - powiedziała na mnie patrząc, ja tylko prychnąłem śmiechem i przyparłem ja do materaca. Co było dla mnie banalnie łatwe.
 -Nie ma mowy. - złapałem jej nadgarstki i trzymałem je nad jej głową. Zbliżyłem się do niej i do jej szyi - Jesteś moja. Nie pamiętasz jak mówiłaś, że już jesteś wolna.... -musiałem się pochwalić moim białym uzębieniem. Chciała się wyrywać, ale szło to w las bo byłem silniejszy. Położyłem nogę pomiędzy jej uda by przejechać po jej cipce. Jej wzrok mówił zam za siebie, że nie wie co się dzieje, ale ja wiem. Chce ją tu i teraz, no może po kolacji.
-Masz piękne ciało Sofii... idealne by pieprzyć je całymi dniami. Nie wierzę, że całe życie mogłaś marnować takie ciało Jeszcze ten związek z jakąś dziewczyna, która pewnie cię nie zaspokajała. - jej ciało samo mnie kusiło czułem jak robi się pode mną wilgotna. Przejechałem ręką po jej biodrze, a potem posadziłem na łóżku. Teraz to już ledwo mogłem wytrzymać by się z niej nie śmiać. Wyglądała jakby mózg jej się zwiesił  -No to chodź... zjesz ze mną kolacje.- czekałem, aż się ogarnie ale to już trwało za długo. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jadalni. posadziłem na krześle i sam poszedłem też usiąść przy stole pełnym jedzenia. Sofii na długo się zacięła.
-Jedz póki jest ciepłe...- powiedziałem a ona na mnie spojrzała, a potem na stół.
-E.. Dziękuje?! Smacznego. - powiedziała skołowana, ale jadą. Ja cały czas na nią zerkałem. Już wróciła do żywych, gdy tylko zaczęła jeść. Nie dziwie się kuchnia Lorein jest boska. Jedliśmy w ciszy, którą postanowiłem przerwać.
-Sofii... teraz będziesz tu ze mną... - zacząłem i ona podniosła głowę - I chce byśmy się lepiej poznali. Nie tylko seksualnie, ale jako dorośli ludzie, rozumiesz?
-Tak rozumiem. Jeszcze nie zgłupiałam, ale wiesz Markusie. Ja mam własne życie, gdzie mam jeszcze studia i pracę... - powiedziała nadzwyczaj spokojnie.
-Domyślam się... Więc zrobimy tak. Ja ci pozwolę zabrać rzeczy z tamtego mieszkania, ale to absolutnie wszystkie, będziesz chodzić na studia, a z pracy zrezygnujesz bo kasy mam pod dostatkiem. - wytłumaczyłem jej to i nie była zadowolona
-Czemu masz za mnie decydować. Nie chce rzucać pracy i  stamtąd się wyprowadzać. Chce mieć normalne życie, a nie mam być pod kogoś kontrolą. - powiedziała zła
-Ale już za późno... - westchnąłem pijąc wino
-Nie prawda. Dla ciebie jest za późno... ja mogę się z tobą spotykać, ale mnie być uwięziona w twojej klatce. - Wstała i chciała pójść. poszedłem jeszcze spokojny za nią. Lorein, aż się zdziwiła widząc Sofii
-I gdzie pójdziesz bez kasy, telefonu i kluczy... - zaśmiałem się, a ona chyba chciała się zabić za, to że zapomniała o takich rzeczach. Westchnęła, ale i tak wyszła - no i co teraz. nie wiesz gdzie jesteś. - świetnie się bawiłem drocząc się z tą kobietą. Ten las tylko znają osoby z mafii. Jak ona się tam zapuści to nie wróci. Pobiegła w las. blisko drogi. Ja jeszcze cierpliwy poszedłem za nią. Znalazłem ją nie daleko bo w jej but wbił się kolec i skaleczyła się w stopę. Nie dziwię się, ciemnio jest. Wziąłem ja przerzuciłem przez ramię i poszedłem do domu. Trochę zły prawie rozerwałem jej ubrania. Została tylko z tych seksowych majtkach i mojej koszuli. przypiąłem jej rękę do kanapy w moim salonie kajdankami. Opatrzyłem jej ranę i sam się rozebrałem. spojrzałem na nią z uśmiechem
-Dobranoc Sofii... - i poszedłem do mojej sypialni. Będzie spać tam za karę. Niech się cieszy, że to kanapa a nie zimna piwnica.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz