Menu

11.11.2019

Odwrócona rzeczywistość #2

Chciałam się zająć moim wyzwaniem, gdy nagle przerwało mi to hałas dobiegający z dworu. Nowy towarzysz zabaw był szybszy ode mnie i zdążył się ubrać. Byłam zła, że nie zdążyłam nawet się zabawić. Założyłam wszystko, nawet ten jebany stanik. Czuje że mi się okres zbliża i piersi twardnieją. Chciałam zaliczyć kogoś jeszcze przed tą torturą. Wzięłam koszulę i założyłam po drodze. Widziałam że dzieje się zamieszanie i to chyba z udziałem policji. Zajebiście, tego mi brakowało, mieć psy na karku. Stałam tak by mnie nie zauważyli. Chciałam ulotnić się zapleczem, ale poczułam ogromne łapska faceta za mną. Złapał mnie w pasie, a drugą rękę zasłonił moje usta bym nie krzyczała. Wyprowadził mnie na pole zamieszania trzymając. Cholera, był jednym z glin. A myślałam, że tam są tylko sami grubi, obleśni faceci. Co za zaskoczenie.
- Mam jedną z tej całej grupki narkotykowej. - powiedział oschle.
- Mmmm..!!- chciałam się wyrwać, ale cholera była silniejsza. Też nie przypuszczał że go ugryzę
- Aua! - warknął puszczając jedną rękę. z drugiej się wyrwałam i pobiegłam łapiąc mój plecak z kaskiem do mojego motocykla. Biegł za mną, ale byłam szybsza. Wsiadłam szybko i odjechałam z piskiem opon. Przepraszam Jacob, ale moja dupa jest ważniejsza. Kurwa. Wiedziałam, że coś z tym facetem jest nie tak.
Jechałam jak błyskawica, do mojego domu w lesie na drugim końcu miasta. Nikt o nim nie wie, oprócz dwóch facetów, nawet moja była o nim nie wiedziała. Jacob przychodził tu gdy ukrywał się przed tatą, jak i ja, a także jednym chłopakiem, który uprawia ze mną seks, by miło spędzić czas. Leżymy wtedy na leżakach nadzy pośród gwiazd. Przyjechałam tam i schowałam motocykl. Weszłam do środka i położyłam się na kanapie. Odetchnęłam.
- Kuuurwa!! - krzyknęłam opadając głową oparcie - Jacob mnie zabije, że go zostawiłam, ale nic innego nie mogłam zrobić. - jęknęłam zła kładąc się po długości kanapy kładąc głowę na zagłówku. Myślałam co mam zrobić. Jak oni się dowiedzieli. To najbardziej opuszczony teren miasta, nawet menele nie chcą tam przebywać. Nie chciałam nad tym myśleć. Poszłam spać... chodź bardziej próbowałam zasnąć. Głucha cisza powinna mi w tym pomóc. Ale gdy usłyszałam dźwięk silnika skoczyłam jak poparzona i chwyciłam za broń zawieszoną nad kominkiem. Lekko się wychyliłam przez szybę by zobaczyć kto to. Gdy widzę Jeepa Jacoba to omal nie wychodzi ze mnie duch. Wychodzę i kieruję strzelbą w tym kierunku, a on wychodzi z auta.
- Jacob... Jak ty im uciekłeś?- pytam zaskoczona.
- Mała mam swoje sposoby, a po drugie, jak ty uciekłaś to myślisz, że ja nie? - zaśmiał się kpiąco.
- Kto wezwał psy?
- Tego nie wiem, ale wiem, ze twój nowy przyjaciel był wściekły gdy mu zwiałaś. Chyba mu się spodobałaś - warczy zły.
- Pff... szkoda, że wcześniej tego nie okazał gdy chciałam zrobić laskę... cieszę się że tego nie zrobiłam... - wchodzę z nim do domku - nikt cię nie śledził?
- Zgubiłem ich jeżdżąc po okolicy - mruczy idąc do kuchni - Mamy coś w lodówce?
- Tak... byłam tu ostatnio... - mruczę - możesz mi zrobić ciepłego mleka.
- Spoko... chcesz się zabawić?
- Zawsze... Dalej jestem mokra... - śmieje się - idę się myć... Jak będziesz chciał dołączyć wiesz gdzie jestem - idę do łazienki, która znajduje się na parterze. Po połowie godziny wychodzę w ręczniku. Jest ciepło, nie licząc kominka, to tu zawsze jest ciepło.
- Masz, Ness...  -  podaje mi kubek mojego napoju.
- Dzięki.. - siadam obok niego i wpatruje się w ogień.
- Czemu jestem zazdrosny o tamtego psa? - pyta zły.
- Nie wiem... ja bym nie była. Może dlatego, że inni mają do ciebie szacunek i wiedzą że nie mogą mnie zerżnąć tak jak by chcieli... przez co ja ubolewam - śmieje się.
- Pff... i dobrze im tak, byłaś moja i dalej jesteś i nie musimy być w związku... - mruczy rozbawiony. Ta noc zamienia się w rozkosz w naszym łóżku na górze. Przez to że wypiłam ciepłe mleko usnęłam od razu po seksie. On za mną. Obudziłam się chyba o piątej nad ranem. Co u mnie to nie jest normalne. Założyłam koszulkę, jaką miałam w szafie. Sięgałam mi ona do połowy uda. W łazience ogarnęłam włosy i mój makijaż, pozbywając się go. Zeszłam na dół coś zjeść, ale gdy przechodziłam, w moim gabinecie paliła się lampka.
- Zapomniałam jej zgasić? - mruknęłam idąc tam. Ale na moim biurku leżały moje dragi i inne rzeczy. Trochę się wystraszyłam, bo nie wyciągałam ich. Gdy zaczęłam, to sprzątać poczułam znów te duże dłonie, co w starym barze. Chciałam zacząć krzyczeć ale mi nie pozwolił.
- No proszę, proszę mała dziwka z jej dilerem tu się schowali - warknął mi do ucha - Myślałaś, że mi uciekniesz? Zły ruch dziewczynko... A teraz gdy nikt oprócz tego dilera, nie słyszy to z chęcią cię zerżnę, za tą ucieczkę.. - drugą ręką podniósł mi koszulkę i wsadził pomiędzy moje nogi. Jego duże palce zaczęły jeździć mi po łechtaczce, powoli a potem tak agresywnie, że czułam jakby ją coś chciało spalić.
- Mmm! - jęknęłam łapiąc za jego dłoń, którą zasłaniał mi usta, na co się zaśmiał. Włożył jeden palec do mojego mokrego środeczka - Mmm..~~ - mój jęk zrobił się przeciągły i skuliłam się.
-Komuś chyba dobrze... ciekawe jak dobrze może smakować... - warknął na mnie i rzucił na nie daleką kanapę. Rozłożył mi nogi i klęknął przede mną zarzucając moje nogi na swoje ramiona. Nie miałam zasłoniętych już ust i mogłam krzyczeć, ale nie chciałam się przekonać co by mi zrobił, gdybym to zrobiła.
- Grzeczna dziewczynka... - skomentował gdy sama zasłoniłam dłońmi usta. Potem swoim językiem zaczął smakować mojej cipki, która przez niego robiła się coraz bardziej mokra. Powoli lizał łechtaczkę i na zmianę ją. Ja przez to jedną rękę zatopiłam w jego gęstych kasztanowych włosach - Jaka jesteś słodka... mała... mm... kurwa - mruczał w nią prze co pojękiwałam bardziej. Gdy przez moje ciało zaczął przebiegać prąd, to moje plecy wygięły się w łuk dochodząc na jego język.
- Ahh... aah... - dyszałam ciężko. Leżałam patrząc na mojego napastnika zamglonym wzrokiem. Byłam tak oszołomiona, że od razu się nie domyśliłam, jakie miał intencje. Zapał mnie mocno i obrócił na brzuch, a ręce zakuł w kajdanki za plecami. W momencie moja świadomość wróciła, chodź już było za późno.
- Czy wszystkie dziwki trzeba doprowadzić do orgazmu, by móc je złapać? - zapytał samego siebie.
- I co? Masz mnie. Co teraz masz zamiar zrobić? - zapytałam gdy podniósł mnie, bym siedziała.
- Zawiozę cię na komendę i twojego chłoptasia też. Traficie do więzienia, za nielegalny handel narkotykami, a ja w końcu będę miał chwilę świętego spokoju od was, dzieciaki. - powiedział stojąc patrząc na mnie analizującym wzrokiem - Czy ty przypadkiem nie jesteś córką pani wiceminister...? - zapytał kucając przede mną - Tak... no przecież masz takie same oczy jak ona - splunęłam mu za ten komentarz w twarz.
-Nie jestem ani trochę podobna do tej maszkary. - warknęłam - A ty co, skorumpowany policjant? Na dwa fronty lecisz? - zapytałam. Gdy zobaczyłam kątem oka Jacoba, który mierzy do niego z broni.
-Biedna policja nie ma już pomysłów jak złapać przestępców? - zapytał mój były przykładając mu broń do potylicy.
- Dzieciaki z was... - tyle skomentował mężczyzna.
- Rozkuj ją! - Warknął Jacob odblokowując broń. Policjant westchnął tylko i zrobił to. Coś mi tu nie grało. W momencie gdy moje ręce były wolne, poczułam że ja mam broń przy głowie.
- Nie rób głupiego ruchu, dzieciaku. Opuść broń, a twoja laska będzie w całości. - usłyszałam jego głos. Poczułam mocniejsze szarpnięcie nim się znalazłam między młotem a kowadłem. Wystraszona parzyłam na mojego byłego chłopaka, który dalej mierzył do mężczyzny za mną, a ten celował we mnie - Zastanów się, czy jest to tego warte. Chcesz by ta słodka buźka miała jedną dziurę dodatkową? - zapytał się łapiąc moje policzki w dłoń i je zgniatając do środka, przez co byłam zmuszona zrobić dzióbek - No nie sądzę. Więc odłóż broń, poddaj się, a dziewczyna będzie cała. - mówił do niego. Ja patrzyłam się na coraz to bardziej wystraszonego Jacoba. Chciał mnie uratować i nie być przy tym złapanym do więzienia. Czemu dziś, czemu nam musiało się to zdarzyć.
- Skąd mam mieć pewność, że Ness nic się nie stanie, gdy opuszczę broń? - zapytał celując cały czas
- Bo nie mam prawa zabić córki pani minister. - powiedział, a Jacob na mnie spojrzał, a potem znów na policjanta za mną. Ja stałam jak ten kołek i nic nie mogłam zrobić. Myśl Ness… myśl!
W momencie mnie olśniło. Jego czuły punkt to na bank penis jak mu nie staję, a ja stoję prawie idealnie bym mogła mu zrobić krzywdę. Biorę głęboki oddech, by się uspokoić. Wzbieram siłę w sobie podczas tej walki i atakuje jak najszybciej. Walę przeciwnika poniżej pasa i staram mu się wyrwać broń, co jest trudne. Co mi się udaje, gdy kopię go z kolanka w szczęki i jest oszołomiony. Nie wiem jak mi się to udało tak wiotkim ciałem, ale jestem z siebie dumna. Jacob szybko do mnie podbiega. Ogłusza bardziej policjanta ciosem w skroń na co on pada. Musimy go jak najszybciej związać i stąd zabrać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz