Nazywam się Marcelina Word, ale wszyscy mówią na mnie Mihoko, mam 15 lat chodzę do szkoły specjalnej dla uzdolnionych dzieci. Na samym początku nie wiedziałam czemu tu trafiłam, ale po 2 latach się zorientowałam co mój umysł może zdziałać dzięki wielkiej sile wyobraźni. Dużo dzieci z tej szkoły były zamknięte w sobie by lepiej móc się uczyć. Ja swojej wyobraźnie używałam by móc lepiej pisać bo wymyślałam rozmaite historię, nie z tego świata. Rysowałam nie zwykłe rysunki, ale wyobraźnia pomagała mi też uczyć się grać na gitarze.
Kilka dni do końca szkoły...
Nie jestem z tego zadowolona, muszę opuścić szkołę w której było mi tak dobrze. Byłam w nowej szkole by zobaczyć jaka ona jest...nie wyglądała na taką złą ,ale te książki z których miałam się uczyć przerobiliśmy jej dawno temu, ale trudno się przyzwyczaić do normalnej szkoły.
1 Września początek roku szkolnego...
Po Wielkim wstępie pana dyrektora wszyscy uczniowie udali się do swoich klas. Ja jedyna miałam garnitur z dziewczyn wyglądałam w nim bajecznie, tak mówił mi mój tata. wszystkie dziewczyny się na mnie patrzały przed klasą. Gdy nasz wychowawca otworzył klasę wszyscy wlecieli jaki poparzeni było ich pełno, dla mnie została ławka z tyłu klasy. Słuchałam uważnie wychowawcy bo w normalnych szkołach nauczyciele mówili jedno, a chodziło im o coś innego. Wszyscy się patrzeli gdzie popadnie, a jeden z chłopaków patrzył się na mnie, to było krępujące. Po wszystkim nasz wychowawca nas wyczytał i mieliśmy podejść do niego po plan lekcji, gdy przeczytał Marcelina Word, wstałam i poszłam po swój plan jak wracałam wszyscy się na mnie patrzeli. W poprzedniej szkole każdy żył w swoim świecie i trudno było ich z nich wyciągać, więc nikt tam na mnie nie patrzył. Tu było inaczej o wiele inaczej, gdy już nasz wychowawca powiedział do nas, że możemy już iść naglę zadzwonił do mnie tata. Powiedział, że czeka na mnie przy szkole, ucieszyłam się byłam jedynaczką i do tego straciłam mamę wielu 5lat, tacie był trudno mnie wychować, ale się nie podawał. Szybko zeszłam po schodach, na dolę jakaś dziewczyna zauważyła, że biegnę i podłożyła mi nogę chcą mnie skompromitować, ale przeskoczyłam przez jej nogę i wyszłam na podwórko szkolne przed bramą szkolną czekał czarny samochód, BMW. Tata z niego wysiadł i czekał na mnie. Gdy podbiegłam do niego przywitał mnie szerokim uściskiem i pocałował mnie w czoło. Kazał mi wsiąść, gdy to zrobiłam tata siadł na miejsce kierowcy i szybko ruszyliśmy do domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz