Mimo wszystkiego co w nim krzyczało, stanął właśnie naprzeciw dużego hipermarketu, którego mijał chodząc przez park. Nigdy wcześniej nie sądził że na prawdę do niego wejdzie nie mając zamiaru wydać pieniędzy na suchą bułkę. Wpatrzony w logo sklepu stał tak przez chwilę, podczas gdy zarówno ludzie jak i anthro przewijali się przez automatyczne drzwi. W końcu zdecydował się wejść do środka.
Nie spodziewał się tak obezwładniającego tłoku w środku, ale szybko się pozbierał. Ruszył między półki. Najpierw wziął się za kilka rzeczy z listy o jakie poprosiła go Nanna. Szybko się z tym uporał. Nie wiedział jednak gdzie są ubrania. Wiedział że tu są, Nanna powiedziała mu żeby przyszedł właśnie tu, jednak nigdy nie rozglądał się wcześniej na tyle w hipermarkecie żeby widzieć gdzie znaleźć ciuchy. W końcu, po kilku minutach błądzenia, napotkał pracownice sklepu.
- Przepraszam... Gdzie mogę znaleźć ciuchy? - wzrok i mina mastifa ani trochę nie pokrywały się z jego potężną budową i wzrostem.
- W te stronę, 6 alejka na prawo. - kobieta uśmiechnęła się serdecznie.
Pies ruszył we wskazanym kierunku. Szybko znalazł się przed poszukiwanymi półkami. Ogarnęła go myśl, że wreszcie może porządnie się ubrać i poczuć się cywilizowanie. Na chwilę zapomniał o wszelkich objawach. Przeglądał powoli spodnie, koszule, bluzki, bieliznę, buty... Dopuki jego oczom nie ukazała się mała dziewczynka. Stała na końcu alejki wpatrzona w niego. Stała tak na prawdę około 5 metrów dalej. Patrzyła na niego przez kilka, może kilkanaście sekund, tak samo jak Thomas. W końcu skrzywiła się, zakryła nos i odbiegła.
Pies czuł niemal uderzenie w tył głowy. Doskonale rozumiał jej gest. Bardzo szybko odechciało mu się chodzenia po sklepie. Szybko zgarnął ubrania które chwilę wcześniej upatrzyl starając się nie dotykać niczego innego. Łapczywie wrzucił je do koszyka i niemal pobiegł do kasy.
Przy kasie było najgorzej. Z przodu ludzie, z tyłu ludzie. Każda sekunda dłużyła się nieubłaganie. Thomas starał się nie ruszać, jednak mimo woli wiercił niespokojnie nogami, a oczami lustrował wszystko wokoło. Kiedy wreszcie znalazł się przy samej kasie szybko wyciągnął całe pieniądze jakie dała mu suczka. Kobieta przy kasie nie zdawała się spieszyć, niewzruszona przerzucała kolejno produkty przez czytnik. Podała kwotę i wzięła banknoty do ręki. Równie powolnie wydała resztę, ale kiedy podała paragon, psa już nie było.
Wyjście na zewnątrz było jak wybawienie. Wcześniej planował posiedzieć w parku, jednak jego plany się zmieniły. Szybkim krokiem skierował się w stronę kamienicy.
Nie minęło 10 minut zanim klucz otwierał drzwi do mieszkania. Thomas wparował do środka, rzucił zakupy w przedpokoju, zgarnął tylko bokserki które kupił w sklepie i wparował do łazienki.
Po dokładnym, solidniejszym niż dzień wcześniej prysznicu, przebrał się w nowe ubrania. Jego humoru nic do tej pory nie mogło poprawić, jednak czyste, pachnące sklepem, nie rozciągnięte ciuchy, mimo woli, wywołały delikatny uśmiech na jego pysku. Wziął się za zakupy. Rozpakował niezgrabnie siatkę, nie mając pojęcia gdzie dać niektóre rzeczy. Zajęło mu to prawie 15 minut. Kiedy już jednak skończył, zatrzymał się na chwilę. Zebrał myśli. Co teraz? Mógł coś zjeść... Ale nie był głodny. Z resztą, to nie jego mieszkanie. Mógł się przespać... Ale nie był śpiący. Mógł iść do parku... Ale miał dość wrażeń. Co robić w takich chwilach?
Nagle poczuł niemałe ukłucie żołądka. Jak mógł o niej zapomnieć! Szybkim krokiem udał się do swojej nowej sypialni. Złapał czarny pokrowiec w łapę i udał się do salonu. Szybko wyciągnął gitarę i stary, zalany, potargany zeszyt. Ten widok bardzo go uspokoił.
Kolejne dwie godziny mastif spędził na grze, dopuki opuszki nie zaczęły go boleć. W końcu oparł gitarę o stolik i położył się na kanapie. Nanna znów będzie musiała go uczesać. Z początku czuł się z tym źle, jednak szybko przypomniał sobie ile radości sprawiało to suczce. Mimo wszystko postanowił nie odzywać się na ten temat. Sam się już uczesał, ale czuł że to nie wystarczy. Znużony zamknął oczy znów rozmyślając.
Może nie będzie tak źle?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz