Ursyn powoli zaczął nie nadążać za Lilą. Ona zaczynała biec coraz szybciej, ale już nie na dwóch na nogach. Biegła jak dzikie zwierzę. Nagle przed nimi pokazało się urwisko.
-Lila..! Stój!- Ursyn zatrzymał się kilka metrów przed krawędzią. Lila skoczyła jak lis, ale nie po ofiarę tylko w wielką przepaść. Ursyn poszedł szybko do krawędzi, zobaczył Lilę ślizgającą się po trawie i liściach. Bawiła się świetnie.
-Skacz.!- Krzyknęła gdy już znalazła się dole. - Nie bądź panienka!
-Nie jestem Panienką!
-Jak nie jesteś to choć tu!- chłopaka skoczył, zaczął ślizgać się po liściach jak wcześniej Lili. Gdy znalazł się już na dole zauważył, że Lili siedzi jak zwierze.
-Omal nóg nie połamałem!
-Nie przesadzaj. - wstała - Choć już nie daleko. - nagle Ursyn skojarzył sobie te okolice, już tu kiedyś był. Te same położenie drzewa. Ominął Lilie i poszedł przodem i zauważył, ten sam dom, w którym widział pierwszy raz Lili. - Hej..!Co ty odwalasz?
-Tu pierwszy raz cię widziałem. Byłaś tak piękna.
-Widać, że mocno upadłeś na te nogi, bo aż ci na mózg padło. - podeszła do niego. - Ech...wchodź. -weszła do domu, który stał jak nowy nie był rozwalony na nic, żadnej skazy.
-Dobudowałaś, ten dom, sama?
-A kto mi miał pomóc moi rodzice, zostali zamordowani, przez takich jak ty. No prawie. Wyczuwam w tobie taką samą bestie jak ja. -w tej chwili Lila Pokazała swoja rogi.
-Niesamowite... Ala jak ja mogę być taki jak ty skoro urodziłem się w normalnej rodzinie!Więc jak?!
-A bo ja wiem... Ja sama oswajam się z swoją bestią, ale dziwi mnie to, że twoja uszy się pokazały i ogonek.
-Jakie uszy i OGONEK!! O czym ty gadasz?
-Po pierwsze usiądź, a pod drugie jak masz na imię? -dziewczyna podeszła do niego i chwyciła za barki i popchnęła na sofę zrobioną ze zwierzęcych skór. Ona sama podeszła do półki z księgami, wyjęła jedną.
-Mam na imię Urysn?!Ale o czym ty mówisz jakie uszy i ogon?
-Czasami imię coś oznacza, a twoje jest nie typowe, więc musi coś oznaczać.
-Mam takie jeszcze małe pytanko, mogę się powtarzać czy co, ale skąd nauczyłaś się tak mówić?
-Miałam pięć lat gdy zabito mi rodziców, myślisz, że nie zdążyli mnie nauczyć mówić, głupek. - znalazła książkę którą chciała i informacje w niej zawarte. - O mam. Twoje imię oznacza niedźwiedź.Obrońca wszystkiego co delikatne i drobne przed wszystkim co złe i okrutne. Dziwnę ciekawe kogo jesteś obrońcą.
-Chyba twoim...- spojrzała na mnie z pogardą i usiadła obok na sofie.
-Chyba śnisz, ja delikatna i drobna. Jeszcze czego.
-No ale masz na imię Lilia, a ona oznacza kruchą i drobną, a także delikatną. - spojrzała w moim kierunku myślałem, że mnie uderzy, ale nic nie zrobiła.
-Zabierz mnie do swojej rodziny, chce porozmawiać z twoją matką. Ona powinna wiedzieć dlaczego masz w sobie bestię. - mówiąc to schowała rogi i ogon którego o dziwo nie zauważyłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz